Moja twarz brzmi znajomo

  • 2 lata temu
  • 0


  • Oto aneks do jednego z poprzednich wpisów. Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które właściwie chciałam wyrzucić, gdy...
    Oto aneks do jednego z poprzednich wpisów. Wszystko zaczęło się od zdjęcia, które właściwie chciałam wyrzucić, gdy...

    Będąca bohaterką wpisu fotka jest właściwie odrzutem z setu wykorzystanego w jednym z poprzednich wpisów (W kolorach pantery). To zdjęcie normalnie poszłoby do kosza, gdyby nie fakt, że po skadrowaniu z czymś mi się skojarzyło, coś przypomniało – dzieciństwo przypomniało, wczesne i późniejsze, spędzone przy gramofonie na odsłuchiwaniu płyt z rodzinnej kolekcji. #sentymenty

    To nie było zamierzone. Bo i zupełnie nie wiem, po co miałabym mierzyć się na cokolwiek z taką wokalistką? Wyszło, bo wyszło, przypadkiem. O co chodzi? O to, że na zdjęciu A.D. 2018 dostrzegam w sobie podobieństwo do Krystyny Prońko, a właściwie jej ilustracyjnej podobizny autorstwa Rafała Olbińskiego z okładki płyty „1980”.

    Podoba mi się ta zbieżność, bo lubię Krystynę Prońko, jej głos, polski pop-jazz-funk tamtych czasów. Lubię tę płytę, która nie tylko muzycznie, ale i graficznie mocno wryła mi się w głowę. Lubię więc i to swoje wcielenie, to zupełnie przypadkowe ujęcie, które nawiązuje do klimatu początku lat 80. ubiegłego wieku.

    Krystyna Prońko, 1980, wyd. Wifon, fot. okładki: ja (płyta z domowego archiwum)

    Fot. Maciej Burzykowski

    komentarze

    Dodaj komentarz

    Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.