Złoto sylwestrowej nocy

  • 3 lata temu
  • 0


  • A gdyby zapytali mnie: jeśli sylwester, to co?, odpowiedziałabym: właśnie takie złoto.
    A gdyby zapytali mnie: jeśli sylwester, to co?, odpowiedziałabym: właśnie takie złoto.

    Gdybym miała wskazać biżuteryjny niezbędnik sylwestrowej nocy, byłyby to takie kolczyki.

    Z dzieciństwa pamiętam identyczne, produkowane przez Czechów z (dziś nieistniejącego) Jabloneksu. Z niesłabnącym zaciekawieniem przeglądałam asortyment zaprzyjaźnionego sklepu, na którego półkach spoczywały precjoza czeskiej marki, kuszące i lśniące.

    Kolczyki darzyłam szczególnym zainteresowaniem. Uwodziły blaskiem strasowego zdobienia, fascynowały mobilną, przelewającą się konstrukcją. To było coś odkrywczego: że nie muszą mieć solidnej, stałej formy, że dzięki mozaikowej strukturze można je wprawić w ruch. Wtedy tak zaczęłam wyobrażać sobie idealne sylwestrowe dodatki (zupełnie nie kojarzę, dlaczego właśnie sylwestrowe).

    Gdyby więc zapytano mnie o biżuteryjny niezbędnik sylwestrowej nocy, zapewne wskazałabym na takie złotka. Bo są świetne do czerni. Ale bo też pasują do przysłowiowych dżinsów i T-shirta. Bo super wyglądałyby z kożuchem albo pikowaną puchówką. Na sylwestra jak znalazł.

    Sukienka: dzieło mojej siostry

    Fot. Maciej Burzykowski

    komentarze

    Dodaj komentarz

    Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.