Upierścienienie

  • 3 lata temu
  • 0


  • Jeszcze kilka lat temu nie podejrzewałabym siebie o taką skłonność do zdobienia dłoni
    Jeszcze kilka lat temu nie podejrzewałabym siebie o taką skłonność do zdobienia dłoni

    Zdobienie ciała przybrało u mnie postać ewoluującą i ma zdecydowanie wędrujący charakter. Oznacza to, że co pewien czas zmienia się miejsce, które eksponuję przy pomocy biżuterii.

    Kiedyś akceptowałam tylko bransoletki i jedynie nadgarstki miałam ochotę dekorować (czasem w sposób nieumiarkowany). Dopiero jakiś czas temu znowu zaczęłam robić użytek z dziur w uszach, które tak często widywały kolczyki chyba tylko w czasach podstawówki.

    Stosunkowo niedawno przestało mi także przeszkadzać upierścienienie. Do tego stopnia, że teraz nieswojo czuję się bez choćby cienkiej obrączki na palcu.

    A zatem pierścionki. To aktualnie mój ulubiony rozdział w obszernej księdze pt. „Biżu”. Moja kolekcja się rozrasta, a najbardziej w niej lubię konstrukcje ażurowe i subtelne oraz wzięte z przeciwległego bieguna masywne, szerokie, jakby z formy odlewniczej albo kute z blachy. Łączę je, noszę razem dla kontrastu, bo wtedy robią właściwie całą stylówkę.

    Fot. Maciej Burzykowski

    komentarze

    Dodaj komentarz

    Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.