Róż i rozświetlenie #nawiosnę #najlepiej

  • 4 lata temu
  • 0


  • Nic tak fajnie nie gra z wiosennym słońcem jak odrobina różu (cóż poradzę).
    Nic tak fajnie nie gra z wiosennym słońcem jak odrobina różu (cóż poradzę).

    Róże do policzków Sephora. Od góry: jasnoróżowy nr 18 True Kiss, karmelowy nr 12 So Surprised!, fuksjowy nr 17 Hey Jealousy!, pomarańczowy nr 17 Orange Pop (starsza kolekcja)

    Och, mój róż

    Wiosenna kosmetyczka nie może się obyć bez dobrego podkładu albo chociaż kremu BB czy CC. Zatrze bladość, ujednolici, doda kolorytu pozimowym szarościom.

    Przy ekstra skórze, która nie sprawia kłopotów, można w ogóle z niego/nich zrezygnować na rzecz kapki bazy rozświetlającej z różowym pigmentem. Da efekt świeżości stosowana zarówno całościowo*, jak i zgodnie z techniką strobingu – umiejętnie nakładana na strategiczne części twarzy dla błyszczącego wykonturowania. Nie warto rezygnować z korektora rozświetlacza pod okiem. Robi różnicę.

    No i róż na policzku. To obowiązek**. Lubię sięgać po matową fuksję albo ten w odcieniu baby pink. Czasem mieszam je z oranżowym. Z kolei karmelowy z drobinami złota lubię stosować jako delikatny bronzer. Niekoniecznie to zgodne z prawidłami sztuki makijażowej***. Ale niechże się coś świeci spod kości policzkowej, niech coś błyszczy.

    Na usta znowu róż. Mocno kryjący matowy fluo albo lżejszy wiśniowy w kredce. Sama nie wiem, który lepszy.

    *ja wolę

    **dla mnie

    ***och, no trudno

    Coś jeszcze:

    Różowe włosy na tydzień? OK

    Nośmy róż wiosną

    Od góry: baza rozświetlająca Perfect Face P2, ołówek do ust Just My Type M.A.C, korektor rozświetlający nr 2 Touche Éclat YSL, szminka Brink Pink Sleek

    Ołówek do ust Just My Type M.A.C, szminka Brink Pink Sleek, korektor rozświetlający nr 2 Touche Éclat YSL

    Fot. Ewa Kamionowska

    komentarze

    Dodaj komentarz

    Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *. Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.